Zacznijmy od ciała

Joga? Hmm to nie dla mnie. Jestem za sztywna. Za bardzo spięta. Czy Ty wiesz jaki ja mam skłon? A widziałaś może co te dziewczyny na jodze wyprawiają?
A przecież asany (pozycje jogi) to nie tylko spektakularne zakładanie nogi za głowę czy inne wygibasy na pierwszy rzut oka trudno dostępne dla tak zwanej normalnej i zmęczonej życiem Matki Polki - ogarniającej dom, pracę, psa, kota i jeszcze kilka innych nie cierpiących zwłoki spraw.

Joga to również pozycje budujące siłę mięśni. Te wszystkie podpory przednie, boczne i balanse. Vasishasana, Bakasana, Purvottanasana i inne o obco brzmiących nazwach.

A także Caturnaga - dandasana (na grafice) - królowa kobiecej siły, cudownie wzmacniająca mięśnie ramion (głównie miesień trójgłowy ramienia), dodająca energii, rozgrzewająca i wzmacniająca siłę woli.

Bo przecież podczas praktyki jogi mamy możliwość pracy z obciążeniem i wcale nie musi to być siłowania, tym razem wykorzystujemy po prostu ciężar własnego ciała. (Co za budujące uczucie panowania nad swoim ciałem. A może nawet jestem w stanie unieść się na rękach odrobinę nad ziemią? Zaraz… zaraz czy ja już lewituję? Halo, halo to moje ciało jest i to właśnie jestem silna ja!)

Oczywiście trzeba od czegoś zacząć. Przydatny może być stary i sprawdzony Plank a potem Deska czyli łatwiejsza wersja Caturangi i już, już jesteśmy blisko. Pamiętajmy też o nadgarstkach – na jodze stopniowo i bardzo systematycznie je wzmacniamy.

A gdyby tak zacząć już dziś? Od głębokiego wdechu, wyprostowania sylwetki, popatrzenia dumnie przed siebie, odrobina odwagi i …jesteśmy gotowe na rozpoczęcie fascynującej przygody z jogą.